Ostatnio troche zawirowan w naszym zyciu.
Malych, ale zawsze.
Na gwalt szukamy na przyklad mieszkania. Dotychczasowe musimy opuscic do 15 czerwca.
Nasza kochana Landlord-ka, od ktorej z powodzeniem wynajmujemy nasze irlandzkie gniazdko od 1.5 roku, oswiadczyla nam bowiem, iz chce wyremontowac budynek.
Wyrzuca zatem wszystkich.
Szkoda bo to swietne miejsce, i niesamowicie tanie jak na standardy Dublinskie.
Oczywiscie remont to jedynie wymowka. Prawdziwy powod: nowi lokatorzy, to znacznie lepsze pieniadze.
Mowie wam, znalezienie jakiegos fajnego mieszkania w Dublinie to koszmar. Jak juz jest cos fajnego, to znika po kilku sekundach, takze osoba pracujaca nie ma nawet szans na obejzenie interesujacego ja miejsca. Z drugiej strony, pierwsze pytanie jakie zada Ci ewentualny nowy Landlord to:
- Gdzie panstwo pracuja?
Oczywiscie nie pytaja wprost czy masz prace i czy stac cie na mieszkanie, jedynie tak, od niechcenia sprawdza czy nie zajakniesz sie przy odpowiedzi ;-)
A ceny?! Za studio apartment (mala klitka: kuchnia, sypialnia i goscinny w jednym) zadaja najmniej 750 euro. A niektore to naprawde nory.
Jednosypialniane apartamenty (nie mylic z jednopokojowymi, tutaj mamy sypialnie + living-room) zaczynaja chodzic od 1000 euro, za miesiac, w zwyz. I tez nie liczcie na jakis wygorowany standard. Zdzieraja jak moga, a zadko remontuja.
Oczywiscie mowie o mieszkaniach w okolicach centrum. Gdybym miala samochod chetnie wyprowadzilabym sie na obrzeza. Tam za te same pieniadze, mozesz znalesc przynajmniej cos godnego uwagi. Ale zwazywszy na ceny ubezpieczenia (kierowcy, nie samochodu) jeszcze dlugo bedziemy kozystac z tej nieszczesnej komunikacji publicznej ;-)
O innych malych zawirowaniach, opowiem kiedy indziej... Wracam do pracy i przeczesywania Dafta (wtajemniczeni wiedza o co chodzi ;-)







Komentarze:
ownlog.com :: Wróæ