W sobote bylismy na zakupach. Wkoncu! Wybieralismy sie na nie od miesiaca. Kupilismy tzw. ABC nurka, czyli maske, pletwy, buty (do pletw) i rurki.
Jak to zwykle bywa, ponownie sprawdzilo sie powiedzenie: Irlandczycy to dziwny narod.
Wyobrazcie sobie najwiekszy w Dublinie (stolicy!!) sklep specjalistyczny w ktorym, do wyboru jest tylko jedna firma!
Wczesniej oczywiscie narobilam sobie ochoty, przegladajac polskie strony internetowe na ktorych rodzaju firm i sprzetu jest od zarabania.
Najchetniej kupilabym z neta, ale jak to ja, wczesniej poczytalam troszke i dowiedzialam sie, ze jezeli chodzi o sprzet do nurkowania, to nie nalezy kupowac tzw. kota w worku.
Wszystko trzeba przymierzyc, dopasowac itp.
Ok. Pomyslalam.
Wkoncu jestesmy na wyspie. Napewno beda mieli cos pozadnego (choc ich strony internetowe swiaca pustkami) poszlismy zatem pelni zbednej, jak sie okazalo, nadzieji.
Wybor: rurka z zaworkiem, rodzaj 1, pletwy, rodzaj 1, buty oczywiscie rodzaj 1, maski te pozadne, rodzaj 1.
Niewazne.
Kupilismy, i cieszymy sie ze mamy to juz za soba.
Tyle tylko, ze jakos w takich sytuacjach czlowiek bardziej teskni za krajem ;-)
Jak to jest powiedzcie?
Polska - biedny kraj a wybor od cholery, Irlandia - mlekiem i miodem plynaca, a wyboru ni w zab.
Po co im ta kasa, jak nie ma na co jej wydawac?!
Oczywiscie nie mowie jedynie o specjalistycznym sprzecie.
Kazda mieszkajaca Polka, powie wam, ze najbardziej teskni za polskimi sklepami (i fryzjerem ;-).








Komentarze:
ownlog.com :: Wróæ